Bezsilność…

Są takie momenty w życiu człowieka kiedy czuje kompletną pustkę, apatię i bezsilność w stosunku do otaczających go zdarzeń. I tak ja się właśnie dzisiaj czuję po tym co dokonało się gdzieś tam, daleko poza Polską w Brukseli… Nasz rząd (nasz?) bez mrugnięcia okiem „klepnął” to co kazała mu zrobić niemiecka matrona Angela. Nie ważne, że Słowacja, Czechy, Węgry były przeciw… Ważne żeby zadowolić kogo trzeba. Niestety, tym krokiem sprowadziliśmy siebie – jako kraj – do poziomu taniej ladacznicy, którą można wykorzystać kiedy się chce i jak się chce, bo za garść eurocentów zrobi wszystko… Mam przed oczami mego pradziada – działacza plebiscytowego, kpt. Raginisa z Wizny, bombardowany Wieluń, bohaterów z Westerplatte i niszczoną Warszawę i zadaję sobie pytanie po co było to wszystko…

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.